Portal biznesowy – Wiadomości / Informacje / Porady
Firma Pieniądze

Czym jest czarny łabędź?

czym jest czarny łabędź

W roku 2007 światło dzienne ujrzała książka Nassima Nicholasa Taleba „The Black Swan: The Impact of Highly Impropable”. W publikacji tej badacz przedstawił teorię tzw. czarnego łabędzia. Mówi ona o tym, że zawsze może dojść do sytuacji najmniej prawdopodobnej, na którą ludzie nie będą przygotowani. Wydaje się, że takie wydarzenie miało miejsce w tym roku – mowa oczywiście o wybuchu pandemii COVID-19, która wywróciła światową gospodarkę do góry nogami.

Dlaczego akurat czarny łabędź?

Ten wyżej wspomniany ptak posłużył amerykańskiemu badaczowi nie bez przyczyny. Otóż ludzkość przez wieki była przekonana, że istnieje tylko biały łabędź. Jednak wraz z odkryciem Australii okazało się, że biały ptak, który był świetnie Europejczykom znany, ma swojego czarnego kuzyna w krainie Aborygenów. Do tej pory mieszkańcy Starego Kontynentu nie zdawali sobie sprawy z istnienia „innego” łabędzia. Ptak ten stał się więc dla Taleba świetnym synonimem opisującym coś nieprawdopodobnego, co jednak może zaistnieć.

COVID-19 – czarny łabędź XXI wieku

Gdyby książka Pana Taleba została opublikowana w 2020 roku, miałby on doskonały przykład, do którego mógłby się odnieść. Trudno się bowiem nie zgodzić, że pandemia koronawirusa jest idealnym odwzorowaniem teorii stworzonej przez amerykańskiego naukowca. Chyba żaden polityk, naukowiec, czy ktokolwiek inny nie spodziewał się, że w 2020 roku będziemy mierzyć się z pandemią, która zbierze duże żniwo nie tylko jeśli chodzi o ofiary śmiertelne ale również na światowej gospodarce. „Poprzez swój wpływ na sytuację ekonomiczną zgruchotane będzie życie milionów” – z tymi słowami zwraca się do nas Omar Hassan w dzienniku „The Independent”. I rzeczywiście, mimo, że ofiar koronawirusa jest już ponad 730 tys., to ludzi bez pracy czy zrujnowanych finansowo po pandemii będzie jeszcze wićej.

Czarny łabędź w Polsce

Spoglądając dzisiaj na oblężone polskie plaże, czy kolejki na wyciągi w Tatrach, można odnieść wrażenie, że problem pandemii ominął nasz kraj. Jednak warto wrócić pamięcią do pierwszych miesięcy lockdownu, kiedy to z dnia na dzień musieliśmy zostać w domach. Nie można było pójść do ulubionej kawiarenki, nie można było odwiedzić pobliskiego kina, uczniowie i studenci byli zmuszeni zasiąść do domowych komputerów, aby tam spotkać się na lekcji z nauczycielem. Niestety tragicznie odbiło się to również na krajowej gospodarce. Wiele przedsiębiorców, pomimo wysokiego obrotu sprzed epoki koronawirusa, było zmuszonych pozamykać swoje sklepy, lub, jeżeli było to możliwe, przenieść sprzedaż do internetu. Oczywiście rząd wprowadzał różnego rodzaju tarcze antykryzysowe, jednak nierzadko przepisy były niejasne, a przedsiębiorcy musieli czekać nierzadko długie tygodnie na wpłynięcie środków na konto. Jak więc widać, czarny łabędź „przyleciał” również do Polski. Dla wielu obywateli nagły lockdown okazał się sporym zaskoczeniem, a część z nich, niestety, utraciła również pracę. Szukając pozytywów, według wyliczeń Komisji Europejskiej Polska należy do niewielkiego grona państw, które najmniej odczują skutki gospodarcze koronawirusa.

Koronawirus a turystyka

Branża turystyczna, jest jedną z kilku, którym najbardziej „oberwie się” przez koronawirusa. Szacuje się, że globalne dochody z turystyki spadną w tym roku aż o 22 mld dolarów. Według danych Marka Niedużaka, wiceministra rozwoju, po wybuchu pandemii koronawirusa, odwołanych zostało aż 90 procent zamówień od wszelkiego rodzaju przewoźników. Co ważne, COVID-19 uderzył nawet w zwykłych taksówkarzy. Poprzez odwoływanie różnego rodzaju eventów czy imprez masowych, przychody taksówkarzy były w ostatnich miesiącach tak niskie jak jeszcze nigdy dotąd. Wiąże się z tym również przechodzenie klientów korporacyjnych na tryb pracy zdalnej, co również uderzyło przewoźników po kieszeniach. Warto przypomnieć sobie również obrazki setek uziemionych samolotów na największych lotniskach na świecie. Stały również autokary wycieczkowe, które, przez brak zorganizowanych wyjazdów, oblegały parkingi.

Zobacz także: Czym jest Polski Bon Turystyczny?

Łabędź kontra reklamy

Również branża reklamowa odnotowała spore straty w trakcie pandemii COVID-19. Klienci domów medialnych wydali miliony na potężne kampanie reklamowe, które ostatecznie mało kto zobaczył. Ludzie byli zajęci śledzeniem newsów dotyczących koronawirusa, nie w głowie były wtedy konsumentom oglądanie reklam. Inną kwestią jest problem tego, kto czytając artykuł o tragedii jaką bez wątpienia jest COVID-19 sięgnie po reklamę tostera, czy najnowszej gry, znajdujących się pod artykułem.

Zakupowy szał

Pierwsze tygodnie pandemii upłynęły pod znakiem gigantycznych kolejek w supermarketach. Konsumenci wykupowali przede wszystkim produkty o długim terminie przydatności do spożycia. Ma to swoje dobre i złe strony. Plusem jest to, że w tym okresie znacząco wzrosły dochody producentów makaronów czy mąk. Z drugiej strony jednak, po stopniowym znoszeniu kolejnych obostrzeń, w sklepach były pustki, gdyż konsumenci w pierwszej kolejności wykorzystywali nagromadzone zapasy. Tracili na tym nie tylko producenci, ale również wielkie sieci hipermarketów.

Szczęście w nieszczęściu

Gdy jedna branża ponosiła inne straty, inne na tym korzystały. Ludzie, siedząc w domach, potrzebowali rozrywki. Platformy VOD, takie jak Netflix, czy HBO GO, musiały zmniejszać jakość oferowanych filmów i seriali z powodu ogromnego zainteresowania. Również producenci i dystrybutorzy gier, zarówno tych elektronicznych, jak i planszowych, wykorzystali szansę. Również zakupy on-line stały się bardzo popularne. Przez zmniejszające się zainteresowanie chińską platformą zakupową AliExpress, zyskiwały nasze rodzime platformy jak chociażby Allegro. Pandemia koronawirusa sprzyjała również lokalnym producentom, gdyż ludzie woleli kupować pewniejsze, polski produkty, niż te z zagranicy.

Powrót do normalności

Fundusz Sequoia Capital opublikował w marcu komunikat, który nic nie traci na swojej aktualności:

Potrzeba będzie sporo czasu, być może kilku kwartałów, by uznać, że wirusa ostatecznie opanowano. Globalna ekonomia będzie odbudowywać się znacznie dłużej. Część z was dostrzeże mniejszy popyt, część stanie przed zaburzeniami łańcucha dostaw.  Dlatego trzeba zadać sobie serię ważnych pytań na temat własnej firmy, o zapas kapitału, nowe źródła finansowania, możliwość przetrwania kilku słabych kwartałów, plany awaryjne i dokonania cięć bez szkodzenia firmie.

Komunikat ten jak najbardziej trafnie opisuje kolejne miesiące, a może nawet lata, kiedy to światowa gospodarka, ale również zwyczajne życie wróci do normalności. I z taką świadomością powinniśmy przeżywać kolejne miesiące.

Opracował: Adam Sadowski

Powiązane artykuły

Wesela i inne zgromadzenia do 150 osób

teoriabiznesu.pl

ING Bank Śląski w trosce o pracowników i klientów

teoriabiznesu.pl

Kampania Społeczna Biała Lilia – gwarancja bezpieczeństwa w lokalu gastronomicznym

teoriabiznesu.pl