Portal biznesowy – Wiadomości / Informacje / Porady
Internet

n8n, Make czy Zapier? Jak wybrać platformę do automatyzacji i zadbać o bezpieczeństwo danych

Jak wybrać platformę do automatyzacji

Kto zaczyna interesować się automatyzacją pracy w firmie, szybko trafia na trzy nazwy, czyli n8n, Make i Zapier. Każde z tych narzędzi łączy programy i układa z nich procesy, które działają same. Różnią się jednak sposobem pracy, modelem rozliczeń, miejscem przetwarzania danych i tym, jak trudno będzie się z nich kiedyś wyprowadzić. Wybór platformy decyduje więc o kosztach za rok, o kontroli nad informacjami o klientach i o obowiązkach wynikających z RODO. Poniżej porównuję te narzędzia z punktu widzenia przedsiębiorcy i podpowiadam, o co zadbać, zanim przez automatyzacje zaczną przechodzić dane osobowe.

Czym jest platforma automatyzacji i co przez nią przepływa

Platforma automatyzacji jest pośrednikiem między programami. Zdarzenie w jednym miejscu uruchamia kolejne kroki w innych. Wpływa zamówienie, więc system wystawia fakturę, wysyła wiadomość do klienta i dopisuje kontakt do bazy. Przepływy buduje się z gotowych klocków, a coraz częściej pracuje w nich też model językowy, który czyta wiadomości i przygotowuje szkice odpowiedzi. Warto od początku pamiętać, że przez platformę przechodzą prawdziwe dane firmy, takie jak adresy, telefony, treść korespondencji i kwoty faktur. Platforma ma też zapisane dostępy do poczty, księgowości i sklepu, więc z punktu widzenia bezpieczeństwa jest jednym z najważniejszych miejsc w firmie.

Zapier, czyli najkrótsza droga do pierwszej automatyzacji

Zapier jest najprostszy w obsłudze i ma bardzo dużą bibliotekę gotowych połączeń. Zapisywanie zgłoszeń z formularza w arkuszu i wysyłanie powiadomienia da się ustawić w kilkanaście minut, bez wiedzy technicznej. Dlatego dobrze nadaje się do szybkich pilotaży. Słabsze strony wychodzą przy większej skali, bo koszt rośnie razem z liczbą wykonanych zadań, a rozbudowane scenariusze z wieloma warunkami tracą czytelność. Zapier działa wyłącznie w chmurze dostawcy, który ma siedzibę w Stanach Zjednoczonych, i nie da się go zainstalować na własnym serwerze. Przy danych osobowych oznacza to przekazywanie ich poza Europę, co trzeba uwzględnić w dokumentacji RODO.

Make i wizualne scenariusze z rozgałęzieniami

Make, wcześniej znany jako Integromat, pozwala budować przepływy na graficznej planszy, na której widać każdy krok i każde rozgałęzienie. Dobrze radzi sobie ze scenariuszami, w których dalszy przebieg zależy od danych, na przykład inną ścieżką dla klienta firmowego i indywidualnego albo osobną obsługą błędów. Wymaga nieco więcej nauki niż Zapier, ale odwdzięcza się przejrzystością. Również działa w chmurze dostawcy, przy czym przy zakładaniu konta można wybrać region przetwarzania danych, w tym europejski. Warto zrobić to świadomie, bo późniejsza zmiana jest kłopotliwa. Scenariusze da się eksportować do pliku, co ułatwia kopie i przenoszenie pracy.

n8n we własnej infrastrukturze

Największym wyróżnikiem n8n jest możliwość instalacji na własnym serwerze. Firma sama decyduje wtedy, w jakim kraju i u jakiego dostawcy działają jej automatyzacje. Wersję do samodzielnej instalacji można używać na potrzeby wewnętrzne bez opłat za każde wykonanie, choć warunki licencji warto przeczytać, jeśli automatyzacje mają być częścią usługi sprzedawanej klientom. Jest też wersja w chmurze producenta. n8n dobrze współpracuje z modelami językowymi i pozwala wstawić własny kod tam, gdzie gotowe klocki nie wystarczą. Ceną jest wyższy próg wejścia, bo instalacja, aktualizacje i kopie zapasowe spadają na firmę albo jej wykonawcę. Bez tej opieki własny serwer bywa mniej bezpieczny niż chmura dużego dostawcy.

Jak platformy liczą opłaty

Cenniki zmieniają się regularnie, dlatego lepiej porównywać zasady rozliczeń niż kwoty. Zapier liczy przede wszystkim wykonane zadania, czyli pojedyncze akcje. Make liczy każdy krok scenariusza, także pomocnicze, jak filtrowanie czy formatowanie. Chmurowa wersja n8n rozlicza zwykle całe uruchomienia przepływu, a przy własnym serwerze płaci się głównie za serwer i jego utrzymanie. Ten sam proces może więc kosztować zupełnie inaczej w zależności od platformy. Przed decyzją warto oszacować, ile zdarzeń miesięcznie obsłuży automatyzacja i z ilu kroków się składa, a potem policzyć wariant na dwa razy większy ruch, bo udane automatyzacje szybko obrastają w kolejne zadania.

Kryteria wyboru, które warto sprawdzić przed decyzją

Najpierw liczy się skala i jej spodziewany wzrost. Drugim kryterium jest rodzaj danych, bo przy informacjach wrażliwych miejsce przetwarzania staje się ważniejsze od wygody. Trzecie pytanie dotyczy złożoności procesów i tego, czy potrzebne połączenia istnieją jako gotowe moduły. Czwarte dotyczy ludzi, czyli tego, kto będzie przepływy rozwijał i naprawiał. Przy kilku prostych integracjach wystarczy narzędzie najłatwiejsze w obsłudze, a przy dużej skali albo wymogu przechowywania danych u siebie częściej wygrywa n8n. Tak podchodzi do tematu na przykład agencja PollyArt z Torunia, która pracuje na wszystkich trzech platformach (więcej na stronie agencji PollyArt). n8n traktuje jako wybór domyślny, Make poleca przy złożonych scenariuszach, a Zapier przy szybkich pilotażach, przy czym rekomendację wydaje dopiero po audycie procesów klienta.

Bezpieczeństwo kont, kluczy API i dostępów

Każde połączenie w przepływie korzysta z jakiegoś dostępu, na przykład loginu do poczty albo klucza API do sklepu. Powinno mieć tylko te uprawnienia, których naprawdę potrzebuje. Przepływ odczytujący zamówienia nie musi mieć prawa do ich usuwania. Lepiej tworzyć osobne konta techniczne niż podpinać prywatne konta pracowników, bo odejście jednej osoby nie zatrzyma wtedy procesów. Klucze trzyma się we wbudowanym magazynie danych dostępowych platformy, nigdy wpisane w treść kroków. Konto platformy warto zabezpieczyć logowaniem dwuskładnikowym i ograniczyć liczbę administratorów. Przy n8n na własnym serwerze dochodzą aktualizacje, zapora i kopia klucza szyfrującego, bez którego zapisanych dostępów nie da się odczytać po przeniesieniu na nowy serwer. Logi wykonań pomagają szukać błędów, ale same zawierają dane osobowe, więc warto skrócić czas ich przechowywania i ograniczyć krąg osób z wglądem.

RODO, umowa powierzenia i dane poza Europą

Jeśli przez automatyzację przechodzą dane osobowe, dostawca platformy działa zwykle jako podmiot przetwarzający, a firma pozostaje administratorem. Potrzebna jest wtedy umowa powierzenia przetwarzania danych z art. 28 RODO. Duzi dostawcy udostępniają gotowe wzory, ale trzeba je faktycznie zawrzeć. To samo dotyczy wykonawcy, który ma wgląd w dane, oraz dostawcy modelu językowego, któremu warto też sprawdzić, czy nie używa przesłanych treści do trenowania modeli. Przekazanie danych poza Europejski Obszar Gospodarczy jest dozwolone, ale wymaga podstawy prawnej, na przykład decyzji Komisji Europejskiej albo standardowych klauzul umownych. Zasady dotyczące Stanów Zjednoczonych zmieniały się już kilka razy, więc bezpieczniej ograniczać ilość danych wysyłanych poza Europę. Każdą taką automatyzację warto ująć w rejestrze czynności przetwarzania.

Gdy dostawca zmieni cennik albo warunki

Platformy chmurowe zmieniają cenniki i limity, czasem tak, że przy dużym ruchu rachunek wyraźnie rośnie. Można się na to przygotować. Regularne sprawdzanie zużycia pokazuje, które przepływy kosztują najwięcej, a często wystarczy je przebudować, na przykład przenieść filtrowanie na początek albo łączyć rekordy w paczki. Opis każdego przepływu, czyli co go uruchamia i dokąd wysyła dane, pozwala odtworzyć go na innej platformie bez zgadywania. Do tego eksporty trzymane poza kontem dostawcy. Przeniesienie automatyzacji nigdy nie jest jednym przyciskiem, ale z dokumentacją trwa dni zamiast tygodni. Firmy, którym zależy na przewidywalnych kosztach, często przenoszą najbardziej obciążone procesy do n8n na własnym serwerze, a w chmurze zostawiają drobne integracje.

Najczęstsze błędy przy wdrażaniu automatyzacji

Przy prostych zadaniach każdy zbuduje automatyzację sam, a kłopoty pojawiają się po kilku miesiącach. Przepływ przestaje działać po zmianie w jednym z programów i nikt tego nie zauważa. Najczęściej powtarzają się takie sytuacje.

  • Automatyzowanie procesu, którego nikt wcześniej nie opisał i nie uporządkował.
  • Brak powiadomień o błędach, przez co awaria wychodzi na jaw po skardze klienta.
  • Prywatne konta pracowników i pełne uprawnienia administratora w połączeniach.
  • Brak umowy powierzenia i niewiedza, w jakim kraju przetwarzane są dane.
  • Brak kopii przepływów i dokumentacji, co uzależnia firmę od jednej osoby.

Każdy z tych błędów da się usunąć niewielkim kosztem, jeśli zostanie zauważony na etapie projektu. Automatyzacja potrzebuje opisu, nadzoru i osoby, która za nią odpowiada, z podglądem stanu przepływów, kontrolą kosztów i okresowym przeglądem uprawnień.

Żadna z trzech platform nie jest najlepsza dla wszystkich. Zapier daje najszybszy start, Make przejrzystość złożonych scenariuszy, a n8n kontrolę nad danymi i przewidywalne koszty w dużej skali. Ważniejsze od nazwy narzędzia jest to, czy procesy opisano przed budową, czy dostępy ograniczono do minimum, czy formalności RODO są załatwione i czy ktoś nad automatyzacjami czuwa po uruchomieniu.