Portal biznesowy – Wiadomości / Informacje / Porady
Aktualności

KRD – Biznes w czasach odroczonych terminów płatności

Terminy płatności

Firmy z sektora MŚP najczęściej odraczają swoim klientom termin płatności o 14 i 30 dni. Niestety, co 5. przedsiębiorca, czekając na pieniądze z wystawionej przez siebie faktury, sam wstrzymuje zapłatę innym dostawcom – wynika z badania Krajowego Rejestru Długów i firmy faktoringowej NFG. Patologiczną sytuację mogłoby zlikwidować zniesienie zakazu cesji w umowach. Ale na to firmy też ciągle… czekają.

  • Jak wynika z badania „Impulsy i bariery w rozwoju MŚP”, firmy z sektora mikro, małych i średnich przedsiębiorstw, chętnie udzielają swoim kontrahentom kredytu zaufania w postaci sprzedaży z odroczonym terminem płatności. Najczęściej stosowanym przez nich terminem na fakturze jest termin 14-dniowy (wskazuje tak 38,7% firm). Niewiele mniej, bo 34,4% przedsiębiorców stosuje 30-dniowy termin zapłaty. Prawie co dziesiąty umawia się na zapłatę po 7 dniach, a co czternasty na 60 dni po terminie dostawy.
  • Badanie pokazuje też, że im mniejsza firma, tym szybciej chciałaby otrzymać zapłatę. Dlatego zwolennikami krótszych terminów pozostają właściciele mikroprzedsiębiorstw. Większość z nich oczekuje, że otrzyma zapłatę po 14 dniach, podczas gdy większość firm małych i średnich stosuje na fakturach termin 30-dniowy. Również bardzo krótki, 7-dniowy termin zapłaty, najpopularniejszy jest w gronie najmniejszych firm (13,4%) w odróżnieniu od firm małych (9%) czy średnich (6%). Z kolei co 10. firma średnia może sobie pozwolić na 60 dni oczekiwania.
  • Tak długi okres oczekiwania na zapłatę nie pozostaje bez wpływu na płynność finansową firm. Przedsiębiorcy z sektora MŚP na różne sposoby starają się łatać tę przysłowiową dziurę w budżecie. Najwięcej z nich, bo 43%, korzysta w tym celu ze zgromadzonych oszczędności, 27% firm odwleka w czasie decyzje o inwestycjach, a niemal 20% wybiera zewnętrzne źródła finansowania. Tylko co piąty właściciel firmy przyznaje, że nie robi żadnej z tych rzeczy, bo w swojej kasie zawsze ma nadwyżkę.

 Niestety dochodzi też do sytuacji patologicznej, która, jak widać, staje się regułą. A mianowicie 21,1 procent firm, czekając na zapłatę za towar lub usługę, samemu wstrzymuje płatności i bieżące rachunki, do czasu otrzymania pieniędzy od klienta. W ten sposób tworzą się łańcuchy przeterminowanych należności w firmach, a w konsekwencji: zatory finansowe w całej gospodarce – zwraca uwagę Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

  • Patologiczne zachowania mogłaby zmienić likwidacja zakazu cesji wierzytelności w umowach między przedsiębiorcami: Obecnie mamy w Polsce tzw. pozorną swobodę dysponowania swoją wierzytelnością, ponieważ przepisy dają taką możliwość, ale równolegle w zapisach umownych B2B możliwe jest zakazanie realizacji cesji wierzytelności. W efekcie przedsiębiorcy nie mogą swobodnie dysponować częścią swojego majątku i zarządzać płynnością. W tym, nie mogą na przykład sfinansować wierzytelności za pomocą faktoringu. A jeśli jeszcze kontrahent dodatkowo opóźnia płatność, to wpędza przedsiębiorcę w kolejne problemy płynnościowe, które mogą prowadzić nawet do utraty wypłacalności. Jedynym rozwiązaniem w tej sytuacji byłoby całkowite zniesienie zakazu cesji w umowach handlowych – komentuje Dariusz Szkaradek, prezes Zarządu firmy faktoringowej NFG.