Pomysł na biznes – Franczyza – Sale konferencyjne
Blisko ludzi Pieniądze Reklama

Czym są stopy procentowe i z czym wiąże się ich podniesienie?

czym sa stopy procentowe

Biorąc kredyt hipoteczny na mieszkanie, wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że rata pożyczki nie zawsze musi być równa. Od czego to zależy? Czym są stopy procentowe? Z czym wiąże się ich podniesienie?

Odpowiedzi na te pytanie udzielił nam analityk portalu Bankier.pl – Michał Kisiel, który specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje jak płacą i zadłużają się Polacy.

Czym są stopy procentowe?

Z punktu widzenia kredytobiorców najważniejsze stopy procentowe to stopy kształtujące się na rynku międzybankowym. Wyznaczają one cenę po jakiej banki pożyczają od siebie środki i lokują je w innych instytucjach. Stopy z rynku międzybankowego podążają za stopami banku centralnego, ustalanymi przez Radę Polityki Pieniężnej. Ponieważ banki mogą zawsze pożyczyć środki od NBP lub je tam ulokować, stopy rynkowe są silnie powiązane ze stopami banku centralnego. Manipulując stopami procentowymi można wpływać na aktywność podmiotów w gospodarce. Niskie stopy oznaczają “tani” kredyt, zachęcają do podejmowania ryzyka inwestycji. Wpływ stóp procentowych na gospodarkę jest wielowymiarowy – dotyczy zarówno ilości pieniądza w obiegu, poziomu cen, jak i pośrednio wielu innych zjawisk – m.in. zatrudnienia.

Z czym wiąże się podniesienie stóp procentowych i co to oznacza dla pożyczkobiorców?

Najważniejszym celem polityki pieniężnej jest utrzymanie w ryzach inflacji, stabilizacja poziomu cen. Podniesienie stóp procentowych “schładza” gospodarkę, utrudnia dostęp do pieniądza. Dla kredytobiorców oznacza wzrost kosztów zaciąganego kredytu, zmniejsza popyt na finansowanie.Warto pamiętać, że w Polsce maksymalna wysokość odsetek pobieranych od klientów banków, SKOK-ów, firm pożyczkowych powiązana jest bezpośrednio ze stopą referencyjną NBP. Przykładowo, dziś kredyt (np. w karcie kredytowej) może być oprocentowany maksymalnie na 10 proc. rocznie. Gdyby stopa referencyjna NBP wzrosła o 0,5 pp., to limit ten wzrósłby do 11 proc. W przypadku niektórych produktów kredytowych wzrost oprocentowania byłby automatyczny – tak skonstruowane są umowy odwołujące się do maksymalnej dopuszczalnej stawki.

Czy kredytobiorcy są odpowiednio informowani o ryzyku jakie niesie za sobą podniesienie stóp procentowych? Czy edukacja w tym kierunku nie powinna być lepsza?

Ryzyko stopy procentowej dotyczy przede wszystkim kredytobiorców zaciągających zobowiązania na dłuższe okresy (kredyty hipoteczne, długoterminowe kredyty gotówkowe, kredyty inwestycyjne dla firm). Konsumenci muszą być informowani o tym ryzyku, wynika to z rekomendacji Komisji Nadzoru Finansowego. Jak wynika jednak z badań przeprowadzonych przez ZBP wśród bankowców, klienci mają niską świadomość niebezpieczeństw. Symulacje, które otrzymują klienci zaciągający kredyty hipoteczne (niemal wyłącznie oparte dziś na zmiennej stawce) są jednym z wielu dokumentów omawianych przed podpisaniem umowy. Zwykle nie zwraca się na nie wystarczającej uwagi. Mamy za sobą wyjątkowo długi okres stabilnych, niskich stóp procentowych. Kredytobiorcy powinni być świadomi, że jest to raczej wyjątkowa sytuacja niż norma.

Kiedy możemy spodziewać się pierwszych sygnałów dotyczących podniesienia stóp procentowych? Jaka sytuacja może na to wpłynąć?

Już na ostatnim posiedzeniu RPP złożono wniosek o podwyżkę stóp o 25 pb. Wraz z obserwowanym wzrostem inflacji niektórzy członkowie tej instytucji zaczynają się skłaniać ku idei “wyprzedzającego uderzenia”. Na razie jednak nie mają większości i trudno prognozować, kiedy może nastąpić podwyżka. Wśród specjalistów zasiadających w RPP ścierają się różne poglądy. Za podwyżką przemawiałaby obserwowana rosnąca inflacja, jeśli trend ten się utrzyma w kolejnych okresach. Za obniżką z kolei słabnąca koniunktura, w tym w Niemczech – kraju, który jest ważnym partnerem gospodarczym dla Polski.

Biorąc kredyt na 30 lat pożyczkobiorca nie jest w stanie przewidzieć wydarzeń, które mogą mu utrudnić spłatę kolejnej raty. Jaki czynniki mogą na to wpłynąć?

Wiele osób dziś decydujących się na kredyt hipoteczny porównuje wysokość raty z czynszem najmu i argumentuje, że lepszym wyjściem jest płacić bankowi za własne, w perspektywie, mieszkanie.

Zaciągnięcie kredytu jest zawsze przejawem życiowego optymizmu. W finansowe kłopoty wpędzić może kredytobiorcę wiele czynników, z których większość jest poza jego kontrolą. Przeszkodą może okazać się zarówno stan zdrowia, sytuacja rodzinna, zmiany na rynku pracy, spowolnienie gospodarcze. Najlepszą radą jest w tym wypadku unikać zadłużania się “pod korek”, czyli na granicy zdolności kredytowej oraz posiadanie poduszki finansowej. Oszczędności mogą pozwolić przetrwać np. okres poszukiwania nowej pracy, a w najgorszym razie dadzą więcej czasu na np. sprzedaż nieruchomości i pozbycie się kredytu. W najlepszym scenariuszu można je wykorzystać do nadpłacenia długu i obniżenia kolejnych rat.

Czy obecnie wzięcie kredytu hipotecznego na kilkadziesiąt lat to dobre rozwiązanie dla osób osiągających przeciętne wynagrodzenie?

Na takie pytanie można odpowiedzieć tylko znając dobrze sytuację konkretnego klienta. Wiele osób dziś decydujących się na kredyt hipoteczny porównuje wysokość raty z czynszem najmu i argumentuje, że lepszym wyjściem jest płacić bankowi za własne, w perspektywie, mieszkanie. Kredyt jest jednak długoterminowym zobowiązaniem, a raty stają się sztywnym wydatkiem w domowym budżecie. I tu wracamy do kwestii tego, jak oceniamy swoje życiowe perspektywy. Jeśli mamy stabilne dochody, umiejętności cenione na rynku pracy, to łatwiej jest podjąć decyzję o zaciągnięciu kredytu.

Link do profilu autora: https://www.bankier.pl/autor/michal-kisiel